Prehistoria serialu medycznego. Po “Stawce większej niż życie” i ” Czterech pancernych” wzrosły apetyty widzów na “coś z życia wziętego”. Wybór decydentów był prosty (i piękny): środowisko lekarskie.
Przełom lat 60tych i 70tych (1. emisja: 1972), wiejska przychodnia, no i przysłowiowa “młoda lekarka” – Ewa Wiśniewska jako Ewa Lipska.
Pierwszy serial medyczny i pierwsze zastrzeżenia: z medycznego punktu widzenia, pewne treści zwarte w serialu są fałszywe.
I pierwsza riposta: serial to nie książka medyczna.
No właśnie! Czy ktoś dziś robi biznes plan na podstawie “M jak miłość”?

(maj 26, 2008 7:35)
Nie nosi fartucha, nie znosi pacjentów, uwielbia stwarzać konfliktowe sytuacje, jest geniuszem – tak mogłoby wyglądać ogłoszenie szpitala, który pragnąłby zatrudnić dr House’a. Znacie taki szpital?
Na tym właśnie polega fenomen kreowanej przez Hugh Laurie’go postaci. Nie respektuje, nie szanuje, nie stosuje się, robi co chce, bo jest geniuszem. Któryż ze specjalistów nie marzyłby o takiej pozycji w instytucji/firmie? Doceniany maestro, któremu wszystko wolno.
Czy nawet u nas w Polsce, skąd specjaliści dawno już wyemigrowali, możliwa jest aż tak daleko posunięta troska o geniusza?
Nie sądzę.
Może na tym właśnie polega fenomen House’a. Ma robotę, którą każdy śmiertelny geniusz mógłby sobie tylko wymarzyć.
Dla lekarzy i pacjentów, w drugiej kieszeni swej wymiętej marynarki, ma Doctor House – Hugh Laurie inne marzenie. Wrodzoną odporność na farmakoekonomię. Zajmuje się wyłącznie przypadkami totalnie nieopłacalnymi.
Pomarzyć można sobie obecnie oglądając TVP2 lub AXN. Miłej rozrywki.
Karykatura zaczerpnięta stąd.
(maj 14, 2008 11:32)